Najnowsze zakupy pielęgnacyjne

Ostatnio opisywałam swoje pierwsze blogowe  denko. Czuję się rozgrzeszona, więc spokojnie mogłam pozwolić sobie na uzupełnienie zapasów. A i możecie zobaczyć, że wiele produktów kupiłam ponownie, więc naprawdę są w mojej ocenie godne polecenia.

Gotowe? No to zaczynamy!


Zacznijmy od Lidla, czyli płatki kosmetyczne, które zawsze kupuję - marka Cien się tutaj spisuje. Płatki są duże, nie rozwarstwiają się, ale nie są też zbyt cienkie. Regularnie ładuję je do koszyka przy okazji zakupów spożywczych.


Jakiś czas temu opisywałam Wam wszystkie moje produkty do włosów. Niedawno moja mała kolekcja powiększyła się o szampon do włosów zniszczonych Cien. Koleżanka polecała ten szampon, bo jak za 4 złocisze naprawdę robi robotę, a ja przestanę podkradać szampon mężowi. 

 
Wcześniej się z tym nie spotkałam, ale w Lidlu pojawił się mój ulubieniec - płyn micelarny Garnier, na dodatek w dwupaku. Mój aktualny zbliżał się niebezpiecznie do rezerwy i zaczęłam się zastanawiać, czy zdążę załapać się na promocję, która od czasu do czasu pojawia się w Rossmannie na ten produkt. Dwupak w Lidlu wyszedł cenowo tak jak ta promocja, więc problem mam z głowy, a i przygotowana jestem na zapas.



Suchy szampon Batiste, wersja zapachowa Sweetie. Ostatnio dużo o nim i u mnie i wszędzie indziej, więc nie ma co się rozpisywać. To moja kolejna butla.


O poniższym żelu pisałam ostatnio, że jestem uzależniona od jego zapachu. I taki jest właśnie żel oczyszczający Liście manuka z Ziaji. Kupuję go na okrągło i nie wiem, czy kiedyś przestanę.


Latem jakoś nigdy tego nie robię, ale na jesień się staram. Mowa o znienawidzonym przez większość balsamowaniu. A że balsamu było mi brak, capnęłam jeden bez pomyślunku w drogerii. Trafiło na serum wyszczuplające z Eveline. Zależało mi na balsamie bez efektu termicznego (rozgrzewanie lub chłodzenie) i myślałam, że taki właśnie jest ten balsam, jednak musiałam czegoś nie doczytać. Z dwojga złego już lepiej, że chłodzi, bo tych rozgrzewających nie lubię.


I na koniec moja największa wtopa - krem na rozstępy Pasjel. Jest to hit z Aliexpress, czyli kosmetyk prosto z Chin. Wiele osób tak go zachwalało, że świetnie niweluje czerwone, świeże rozstępy, więc kupiłam dwa opakowania. Dopiero jak do mnie przyszły to doszło do mnie, że ja przecież nie mam takich rozstępów... A zawsze wydawało mi się, że jestem odporna na sugestie. Chyba się starzeję. Pozostałam więc z dwoma nieotwieranymi nawet opakowaniami kremu, które walają się w szufladzie. Będzie trzeba go odsprzedać lub sprezentować komuś w potrzebie.


Dodam tylko, że powyższe zakupy to nie jednorazowy strzał, tylko produkty kupowane wraz z zaistnieniem potrzeby (no poza tym ostatnim...).

Mieliście któreś z tych produktów? Jak sprawdzają się u Was?

9 komentarzy:

  1. Wypróbuję ten szampon za 4 złocisze :)

    OdpowiedzUsuń
  2. żel z ziaji bardzo lubiłam, ale już go nie używam, a oprócz tego znam tylko batiste :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Wszystko bardzo lubię ,jedynie nie używałam kremu z ostatniego zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Znam ten płyn micelarny i bardzo lubię ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Odpowiedzi
    1. No właśnie! Prawie same niezbędniki! :)

      Usuń
  6. Uwielbiam ten płyn z Garniera i płatki z Lidla :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten suchy szampon znam doskonale :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Lubiłam ten żel z Ziaji. Garniera też lubię, ale nie miałam wersji różowej. Znam zieloną i z olejkiem arganowym :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Paulenta - Subiektywny blog kobiecy , Blogger